h1

Powiedz, o czym śpiewa Twoja dusza

marzec 13, 2007

Znów mi się śniła. Zawsze po śnie kiedy tak realnie ją widzę, nie mogę dojść do siebie przez cały dzień. Jest w mojej głowie i od czasu do czasu daje o sobie znać.
Otworzyłam oczy i zobaczyłam Magdę. A jeszcze przed chwilą widziałam JĄ. I zawsze czuję się tak rozbita. Bo przecież nie ma już JEJ, nie ma. Wdziera się w moje sny i próbuje wzbudzić poczucie winy, tęsknotę, cholerną chorą tęsknotę za bólem.
Czasem się zastanawiam jak miłość może być chora. Dlaczego pozwoliłam sobie na okręcenie się wokół czyjegoś palca. Dlaczego wciąż mi się śni.
Zsuwam z nosa okulary. Jest wieczór a ja ciągle o tym myślę. I czuję się rozdarta. Jakby nie przyszła do mnie we śnie, tylko po prostu zapukała do drzwi. Przyszła jak gdyby nigdy nic i rozwaliła moje misternie budowane od nowa szczęście.
Czuję zapach kawy z kuchni. Czuję, że ogarnia mnie zmęczenie i ciągły smutek. Nie daję nic po sobie poznać. Bo przecież wszystko jest wspaniale. Tylko dlaczego to ciągle boli?

h1

Są takie dni.

marzec 12, 2007

Poniedziałek ma to do siebie, że zawsze się dłuży.

h1

Polopiryna wraca do domu

marzec 11, 2007

Samolot zaczął podchodzić do lądowania. Silny skręt spowodował, że zakręciło mi się w głowie. O ile start czy lądowanie przechodziło bez rewelacji, tak gwałtowne skręty przypominały o ostatnio zjedzonym posiłku. Niech już wyląduje, niech już wyląduje!
Jak nie przepadam za papierosami – chciałabym już stąpać po ziemi i zaciągnąć się aromatycznym dymem. Nie jakimś syfiastym papierosem, ale cudowną nutą cynamonu z tytoniem. Niech już wyląduje…
Jak dobrze wyjść już z lotniska. Tylko gdzie mój telefon? Zadzwonić czy nie? Może nie. Będzie niespodzianka. Wyczekuję taksówki. Teraz tylko godzina jazdy i w końcu położę się w swoim łóżku, w pachnącej pościeli, w ukochanych ramionach.
Szkoda tylko, że już tak ciemno. Czy wiosna już na dobre nadeszła? Nie było mnie dwa tygodnie, a czuję się jakby nie było mnie miesiąc.
Mijam oświetlone budynki przy drodze, wielkie centra handlowe. Nie mam siły rozmawiać z taksówkarzem. On też jakoś na nic nie ma ochoty. Radio cicho gra. Nie wiem nawet jaka stacja. Już za chwilę będę w domu. Jak dobrze być w domu.
Wsuwam cicho klucze do zamka. Przekręcam i w ciemności taszczę za sobą walizkę. Nie zapalam światła w przedpokoju, tylko cicho zsuwam buty i płaszcz, zamykam drzwi na klucz i na palcach wchodzę do ciemnej sypialni. Marzę o kąpieli, ale jakoś wytrzymam do jutra. Nie chcę narobić hałasu. W końcu jest środek nocy. Po omacku zsuwam spodnie, rozpinam guziki bluzki i rzucam ją na oparcie krzesła. Resztę garderoby niechlujnie gubię po drodze. Jutro się posprząta. Przecież nic się nie stanie, kto w nocy to widzi? Wsuwam się pod kołdrę najciszej jak potrafię i obejmuję ramionami śpiące na łóżku ciało. Przytulam się mocno całując szyję tuż obok prawego ucha. Ślicznie pachnie. Tęskniłam za tym zapachem. Słyszę cichy pomruk i mam nadzieję, że nie wybiłam jej ze snu. Magda przeciera zdziwiona oczy i pyta jeszcze przez sen:
- Kochanie… Co ty robisz? Miałaś być jutro?
Obejmuję ją mocniej i szepczę:
- Niespodzianka… Ale śpij. Nie chciałam cię obudzić
Mocno zamykam ją w swoje ramiona i kładę zmęczona głowę na poduszkę obok głowy Magdy. Jak ja tęskniłam za tym łóżkiem… Jak ja tęskniłam za tym miejscem, za nią.